przez Kot » So lip 31, 2010 1:22 am
No dobra, Incepcja. Co można o niej powiedzieć?
Po pierwsze, to typowy buddie movie tak właściwie, coś co chętnie bym obejrzał z kumplami na DVD, żeby móc po każdej scenie zapauzować i buchnąć śmiechem, a w trakcie jednej sceny akcji co 5 sekund krzyczeć "ALE URWAŁ". Nawet w sali kinowej byłem tego blisko, ale że siedziałem obok pary, która przez pierwsze 15 minut filmu nie przestawała gadać (ale tak naprawdę głośno, tak że jak zaczęła się muzyka początkowa i robiła coraz głośniej to miałem wrażenie, że chciała ich po prostu zagłuszyć) to byłem wyjątkowo źle nastawiony do tego typu zachowania i wolałem sobie darować. Naprawdę, scen kiedy można się zaśmiać jest multum.
Po drugie, ten film jest fantastyczny, w obu tego słowa znaczeniach. Pomysł włażenia w sny jest fajny i... nawet logiczny, jak się nad tym zastanowić. Oczywiście wszyscy wiemy, że to niemożliwe (hehe... he...), ale jakby było, to mogłoby tak wyglądać. A właściwie wszystkie sceny są fajne, dwie płaszczyzny filmu (walka bohaterów z celem i bohatera ze swoją przeszłością) świetnie się uzupełniają. Sam fakt, że w tym filmie sceny akcji spokojnie się przeplatają z dramą (i to nie na zasadzie "raz to raz to", tylko że wszystko dzieje się w jednej chwili) i to mając muzykę pasującą do jednego i drugiego... No cóż, świetny film.
Po trzecie, Yusuf w tym filmie jest równie fajny co Yusuf w Balladzie o Geju Tonym.
Standardowa procedura. Policjanci podjadą, spiszą mnie, uznają to za nieszczęśliwy wypadek i wypuszczą.
Chociaż dziś jest inaczej, każą mi wyjść z samochodu. A, teraz widzę - przejechałem córkę burmistrza.